BIOGRAFIE 2018 ROKU, NA KTÓRE WARTO ZWRÓCIĆ UWAGĘ - Czytam wszędzie | Blog dla miłośników książek

BIOGRAFIE 2018 ROKU, NA KTÓRE WARTO ZWRÓCIĆ UWAGĘ

07.01.2019

W 2018 roku do księgarni, tak jak i w poprzednich latach, trafiło bardzo dużo biografii. W zalewie nowości (nawet jeśli weźmiemy pod uwagę tylko biografie) trudno się czasem połapać. Skąd wiadomo, które z książek warto przeczytać, a które są tylko obliczonymi na zysk publikacjami, z których patrzą na nas głowy znany i lubianych ludzi? Być może pomożemy wam tym zestawieniem.

 

Bez dwóch zdań najciekawszą biografia, jaką przeczytałem w 2018 roku była książka o Jacku Kuroniu, polityku i społeczniku, który niemal przez całe życie walczył z komunizmem, a później współtworzył III RP. Książka Anny Bikont i Heleny Łuczywo nosi tytuł „Jacek”.

Kuroń walczył z komuną, ale nie od samego początku. W młodości działał aktywnie na rzecz budowy nowego, powojennego ustroju. Agitował, przekonywał, pracował na rzecz socjalizmu. Później jednak dostrzegł wady tego systemu i stał się jego przeciwnikiem. To właśnie proces transformacji z zagorzałego socjalisty w przeciwnika systemu interesował mnie w historii życia Kuronia najbardziej. Autorki świetnie przedstawiły tę przemianę oraz jej konsekwencje, pokazując jak złożona była rzeczywistość komunistyczna PRL i dlaczego wiele osób, podobnych do Kuronia, uwierzyło w socjalizm i aktywnie go wspierało.

Ciekawą publikacją biograficzną – bo nie jest to pełna biografia – opublikowali Kamil Bałuk i Wacław Krupiński. Książka jest poświęcona Zbigniewowi Wodeckiemu i nosi tytuł „Wodecki. Tak mi wyszło”. Podzielona jest na dwie części. Pierwszą, „reporterską opowieść” o Wodeckim snuje Kamil Bałuk – to tekst o charakterze biograficznym, jednak bardziej przypomina reportaż, niż typową biografię. Druga część to wywiad rzeka Wacława Krupińskiego z Wodeckim. Razem tworzą książkę biograficzna, która liczy ponad 400 stron.

Historia przygotowana przez Bałuka opowiada o zawodowym życiu Zbigniewa Wodeckiego i fenomenie pewnej płyty muzyka, która po wielu latach od wydania wróciła do świata zyskując nowe życie. Nie jest to więc opowieść o prywatnym życiu artysty, ale reporterska analiza artystycznego życia Wodeckiego, przez którą Bałuk stara się pokazać znanego muzyka z trochę innej perspektywy – w reportażu Bałuka Wodecki jest refleksyjny, wątpiący, czasem smutny, czyli zupełnie odbiega od wizerunku znanego z telewizji.

Inaczej Wodecki prezentuje się w drugiej części książki, czyli w wywiadzie z Wacławem Krupińskim. Tam artysta sam może tworzyć opowieść o sobie i to jest już zupełnie inna historia, o wiele bardziej spójna z wizerunkiem Wodeckiego, jaki znamy z mediów.

Ciekawe jest to porównanie dwóch różnych perspektyw, dwóch różnych opowieści o Wodeckim, która składają się na jedną przecież książkę.

Idąc dalej, we wrześniu ukazała się biografia Krzysztofa Kieślowskiego napisana przez świetną reporterkę Katarzynę Surmiak-Domańską. To już jest pełnokrwista biografia, ale napisana z reporterską wrażliwością i pewnym rodzajem lekkości.

(Na marginesie, o lekkości niestety nie może być mowy w przypadku biografii Herberta autorstwa Andrzeja Franaszka. Styl autora i sposób opowiadania historii w istotny sposób wpłynął na przyswajalność tej książki. Nie jest to też książka lekka z innego powodu – składają się na nią dwa tomy, w sumie prawie 2 kg czytania.)

Katarzyna Surmian-Domańska stanęła przed trudnym zadaniem, którym zawsze jest pisanie o postaci legendarnej. Jako autorka musiała najpierw zmierzyć się z pomnikowym wizerunkiem Kieślowskiego, przebić się przez mur powszechnych opinii o reżyserze. Pierwszym zadaniem Surmiak-Domańskiej było, tak samo jak w przypadku pracy nad biografią Gombrowicza Klementyny Suchanow czy biografią Kapuścińskiego Artura Domosławskiego, zmierzenie się z postacią bohatera biografii, zdjęcie go z piedestału, oddzielenie legendy od faktów i dotarcie do głębszej prawdy o opisywanej postaci.

Autorce ta sztuka się udała. A to zapewne dzięki dotarciu do nowych źródeł i niewysłuchanych do tej pory świadków życia Kieślowskiego. Surmiak-Domańskiej udało się odnaleźć korzenie, z których wyrastała twórczość Kieślowskiego i to jest chyba największa zaleta tej książki, tłumaczy ona bowiem, jak kształtował się światopogląd reżysera, który już za życia stał się legendą.

Inną biografią napisaną przez świetną reporterkę w tym roku jest „Komeda. Osobiste życie jazzu” autorstwa Magdaleny Grzebałkowskiej. To w założeniu biografia Krzysztofa Komedy, ale tak naprawdę opowieść o dojrzewaniu polskiego jazzu. Komeda jest w książce najważniejsza postacią, to fakt, ale dużo miejsca autorka poświęca również samej muzyce i jej rozwojowi w Polsce.

Niektórzy krytycy zarzucali książce, że brakuje w niej głównego bohatera. Istotnie, Grzebałkowska wyjątkowo dużo miejsca, jak na biografię, poświęca tłu: opisuje życie polityczne i społeczne w kraju, zachodzące zmiany, ważne wydarzenia historyczne, a do tego dodaje sporo informacji związanych z historią jazzu w Polsce. Uważam jednak, że to zabieg uzasadniony. Dzięki temu nietuzinkowa postać Komedy jeszcze lepiej wyróżnia się na tle szarej rzeczywistości PRL. Kontrastuje nie tylko jako wybitny muzyk na tle muzyków dobrych i średnich, wybija się też swoim sposobem myślenia o muzyce wykraczającym poza siermiężne ramy socjalistycznej rzeczywistości. A to wszystko mimo tego, że był postacią nieefektowną, niebrylującą w towarzystwie.

Na uwagę zasługuje również pewien zabieg, który zastosowała Grzebałkowska w tej książce. Jest to książka, przy czytaniu której cały czas słyszymy tykanie zegara. Niektóre rozdziały noszą tytułu: Trzydzieści osiem, Dwadzieścia jeden, Siedemnaście… To odliczanie. Swego rodzaju memento, które wisi nad tą biografią. Nie będę wyjaśniał, co odliczają poszczególne liczby. Być może niektórzy fani Komedy się domyślają. Powiem tylko, że pomysł z tego typu tytułami rozdziałów uważam za bardzo dobry, bo dodający książce specyficznego napięcia, które towarzyszy lekturze niemal od samego początku do końca.

Wśród polskich czytelników dużym zainteresowaniem cieszą się biografie o ludziach gór. Seriom książkowym o tej tematyce liderują wydawnictwa Agora i Znak. W ciągu ostatnich trzech lat te dwa wydawnictwa opublikowały w sumie kilkanaście książek na ten temat.

W Znaku w tym roku ukazała się biografia Tomka Mackiewicza, tragicznie zmarłego w 2017 roku polskiego himalaisty. Nosi ona tytuł: “Nanga Dream. Opowieść o Tomku Mackiewiczu”. Książka opowiada o życiu Mackiewicza, a także odsłania kulisy akcji ratunkowej, którą śledziła wówczas cała Polska.

W wielu recenzjach pojawia się sformułowanie, że jest to książka o wolności, o tym, czym była ona dla Tomasza Mackiewicza i o tym, że była to dla niego wartość nadrzędna. Mnie również najbardziej interesował wątek dotyczący poszukiwania wolności, ale zastanawiałem się, dlaczego wolność stała się dla Mackiewicza tak cenna i jak można pogodzić ją z innymi wartościami, które wielu z nas i wiele z nas uważa za ważne lub najważniejsze. Mam tu na myśli rodzinę, bliskich, czy poczucie bezpieczeństwa.

Książka Mariusza Siepioło w pewien sposób porusza te wątki, stara się badać tę relację. Choć w moim odczuciu koniec końców nie udziela wyczerpujących odpowiedzi na pytania, które stawiałem sobie na początku lektury. Nadal mam wrażenie, że poszukiwanie wolności jest tylko sloganem, który ma na celu przykryć inną potrzebę, chęć ucieczki.

Ponadtoprzypomnę tylko, że biografie znanych artystów regularnie wydaje również Wydawnictwo Czarne. W tym roku m.in. Oty Pavla (ciekawa, chociaż pozostawiająca niedosyt), Mai Berezowskiej i Józefa Sigalina.

Autor

Rafał Hetman
Rafał Hetman
Prowadzi bloga CzytamRecenzuje.pl, który poświęcony jest książkom z kategorii literatury faktu. Jako dziennikarz publikował w „Gazecie Wyborczej”, „Polsce the Times” i magazynach branżowych.
Artykuły autora