JACEK HUGO-BADER MÓWI POLSCE: SPRAWDZAM


Kilka lat temu Jacek Hugo-Bader postanowił, że w trzech książkach opisze zmiany w Polsce, które zaszły po 1989 roku. Z tego pomysłu zrodziły się już dwie z zaplanowanych książek. W 2016 roku Hugo-Bader wydał „Skuchę”, a kilka tygodni temu ukazał się „Audyt”. Przyjrzyjmy się bliżej tej najnowszej publikacji, w której reporter znów mówi: sprawdzam.
Pomysł na obie książki („Skuchę” i „Audyt”) był bowiem taki, żeby po latach porównać jak zmieniła się sytuacja Polaków od upadku komunizmu. W „Skusze” Jacek Hug-Bader skupił się na tych, którzy walczyli z komuną i przyczynili się do jej upadku. Hugo-Bader przyznawał, że do napisania tekstu o tzw. „Firmie”, zabierał się kilkukrotnie w ciągu ostatnich dwudziestu pięciu lat. „Firmą” nazywano Międzyzakładowy Komitet Koordynujący, który pod koniec PRL-u wydawał podziemne pisma i tworzył oraz organizował struktury „Solidarności”. Jacek Hugo-Bader był w MKK szefem kolportażu. Reporter po latach postanowił sprawdzić, jak żyje się w nowej Polsce jego dawnym kolegom z konspiracji.
„Audyt” natomiast to okazja dla Hugo-Badera, żeby powrócić do bohaterów jego dawnych reportaży, które powstawały na początku jego pracy w „Gazecie Wyborczej”. Reporter odszukuje więc ich w całym kraju i dopisuje nowe rozdziały do ich życiorysów, próbując w ten sposób stworzyć obraz zmian w Polsce, jakie dokonały się od 1989 roku i od lat 90.
Jego bohaterami są więzienni recydywiści, pospolici kryminaliści, jest porywaczka, która porwała dziecko, bo uważała, że w ten sposób wymierza sprawiedliwość, jest facet, który założył się o pół litra, że przebiegnie maraton i wygrał ten kuriozalny zakład, są polscy terroryści i więźniowie na wolności, którzy nie wiedzą, co ze zwróconą wolnością zrobić.
Jacek Hugo-Bader przedstawia Polskę, której raczej nie chcemy zauważać i nie chcemy o niej pamiętać. Ale ona istnieje i będzie istniała, nawet jeśli zasłonimy oczy. Dobrze, że reporter o niej przypomina, dobrze że ją z bliska pokazuje.
Najlepszym dla mnie tekstem w książce jest ten o więźniu, który po wielu latach wychodzi zza krat i nie ma pojęcia, jak ma żyć. Przyzwyczajony do więziennej rutyny, posiłków podawanych o wyznaczonej porze, stałego rytmu dnia, który oduczał myślenia o przyszłości, planowania, wytyczania sobie celów, mężczyzna nie był w stanie normalnie żyć na wolności i… zaczął myśleć, jak wrócić za kratki.
Uważam ten tekst za najlepszy, bo może on być świetną metaforą polskiego społeczeństwa. Podobne mechanizmy opisywał w swoim reportażu „Tańczące niedźwiedzie” Witold Szabłowkski. Jeżeli ktoś z was chciałby podrążyć ten temat, to polecam wam również reportaż Szabłowskiego.
Wracając do książki Jacka Hugo-Badera, jest to zbiór reportaży ciekawy, chociaż nierówny. Część tekstów jest bardzo interesująca, mówiąca nam wiele o współczesnej Polsce i przemianach, jakie zaszły w naszym kraju przez ostatnie 30 lat. Są jednak w tym zbiorze teksty słabsze, niepotrzebne, bez których ta książka byłaby zdecydowanie bardziej przystępna i po prostu lepsza.